Wojna o Rif (hiszp. Guerra del Rif; arab. حروب الريف, Ḥarb ar-Rīf, fr. Guerre du Rif) – konflikt zbrojny toczony od 1920 do 1927 roku pomiędzy kolonialną Hiszpanią (do której później dołączyła Francja) a plemionami Berberów z górzystego regionu Rif w Maroku. Dowodzeni przez Abd al-Karima Rifianie początkowo zadali kilka dotkliwych porażek siłom hiszpańskim, używając taktyki partyzanckiej i zdobycznej, europejskiej broni. Jednak po interwencji militarnej Francji przeciwko nim i głównym lądowaniu wojsk hiszpańskich pod Al Hoceima, uważanym za pierwszy w historii desant morski z użyciem czołgów i samolotów, Abd al-Karim poddał się Francuzom i został wywieziony z Maroka.

Geneza konfliktu sięga lipca 1909 roku, kiedy to hiszpańscy robotnicy budujący most kolejowy zapewniający dostęp do kopalni rud żelaza w pobliżu Melilli zostali zaatakowani przez członków plemienia Rifian. Ten incydent doprowadził do wezwania posiłków wojskowych z Hiszpanii. Seria potyczek w następnych tygodniach kosztowała Hiszpanów ponad tysiąc ofiar. Do września armia hiszpańska miała już 40 000 żołnierzy w północnym Maroku i zajęła regiony plemienne na południe i południowy wschód od Melilli. Operacje wojskowe w Dżebali na zachodzie Maroka rozpoczęły się w 1911 roku wraz z lądowaniem pod Larache. Hiszpanie dążyli do pacyfikacji najbardziej niebezpiecznych obszarów do 1914 roku oraz powolnego procesu konsolidacji granic, który jednak przedłużył się aż do 1919 roku z powodu I wojny światowej.

W następnym roku, po podpisaniu traktatu feskiego, obszar północnego Maroka został przyznany Hiszpanii jako protektorat. Rifianie jednak zdecydowanie stawiali opór Hiszpanom, wywołując konflikt, który trwał kilka kolejnych lat. W 1921 roku wojska hiszpańskie poniosły katastrofalną porażkę w bitwie pod Annual, po wybuchu buntu kierowanego przez przywódcę Rifian, Abd al-Karima. W rezultacie Hiszpanie wycofali się na kilka ufortyfikowanych pozycji, podczas gdy Abd al-Karim stworzył niezależne państwo, Republikę Rifu. Rozwój konfliktu i jego zakończenie zbiegły się w czasie z dyktaturą Miguela Primo de Rivery, który objął dowodzenie nad kampanią w latach 1924–1927. Ponadto, po bitwie pod Uargą w 1925 roku interweniowali Francuzi i ustanowili współpracę wojskową z Hiszpanią, owocującą lądowaniem pod Alhucemas, które okazało się punktem zwrotnym w wojnie. Do 1927 roku Maroko zostało spacyfikowane; Abd-al-Krim poddał się w 1926, a Hiszpanie odzyskali utracone wcześniej tereny.

Wojna o Rif jest nadal uważana przez historyków za kontrowersyjną. Niektórzy widzą w niej zwiastun procesu dekolonizacji Afryki Północnej. Inni uważają ją za jedną z ostatnich wojen kolonialnych, ponieważ decyzja Hiszpanów o podbiciu Rifu – nominalnie części ich marokańskiego protektoratu, ale de facto niezależnego państwa – była katalizatorem wejścia do wojny Francji w 1924 roku. Krwawy konflikt w Maroku pozostawił głębokie rany zarówno w pamięci Hiszpanów, jak i ludności miejscowej. Można go interpretować także jako zapowiedź algierskiej wojny o niepodległość, która miała miejsce trzy dekady później.

Geneza Na początku XX wieku Maroko zostało podzielone na protektoraty rządzone przez Francję i Hiszpanię. Region Rifu został przydzielony Hiszpanii, ale biorąc pod uwagę, że sułtani Maroka nie byli w stanie sprawować kontroli nad regionem, suwerenność Hiszpanii nad Rifem była raczej teoretyczna. Przez stulecia plemiona Berberów z Rifu odpierały wszelkie próby narzucenia im panowania przez obcych. Przez wieki Europejczycy widzieli góry Rif i zamieszkujących je ludzi ze statków na Morzu Śródziemnym, ale prawie żaden Europejczyk aż do początku XX wieku nigdy nie zapuścił się w te niegościnne rejony. Walter Burton Harris, marokański korespondent „The Times”, który relacjonował wojnę o Rif, napisał, że jeszcze w 1912 roku tylko „jeden lub dwóch Europejczyków mogło odwiedzić lasy cedrowe leżące na południe od Fezu. Kilku podróżowało przez południowy Atlas i dotarło do Sus... i to było prawie wszystko”. Jak napisał Harris, Berberowie „często byli tak samo niegościnni dla Arabów, jak dla cudzoziemców” i generalnie zabijali każdego obcego, który zapuścił się na ich terytorium.

Vincent Sheean, który relacjonował wojnę dla „The New York Times”, napisał, że Rif był naprawdę pięknym krajobrazem „szkarłatnych gór rzuconych naprzeciwko nieba o hieratycznym błękicie, wąwozów wspaniałych i przerażających, spokojnych zielonych dolin pomiędzy przepaściami”, miejscem, które przypomniało mu jego rodzinne Kolorado. Rif był również bogaty w wysokiej jakości rudy żelaza, które można było łatwo wydobywać w kopalniach odkrywkowych. Obietnica uzyskania przez państwo hiszpańskie dochodów w postaci podatków i tantiem z wydobycia rud żelaza była dla niego zachętą do przejęcia kontroli nad Rifem.

Korona hiszpańska przyznała koncesję na wydobywanie rud żelaza w Rifie milionerowi Horacio Echevarrietcie. Do 1920 roku wydobył on 800 000 ton cennego, wysokiej jakości surowca, stosując stosunkowo niedrogą metodę kopalni odkrywkowych. Choć opłacalne, wydobycie rud żelaza spowodowało w regionie wiele szkód dla środowiska naturalnego i wymagało wysiedlenia rdzennej ludności. Ponieważ nie otrzymali oni żadnego udziału w zyskach, Rifianie wkrótce zaczęli sprzeciwiać się wydobyciom na ich terytorium.

Kiedy król Hiszpanii Alfons XIII wstąpił na tron w 1886 roku, Hiszpania była uważana za światowe mocarstwo z koloniami w obu Amerykach, Afryce, Azji i na Pacyfiku. Jednak w wojnie hiszpańsko-amerykańskiej Hiszpania straciła Kubę, Portoryko i Filipiny, a w 1899 roku sprzedała Niemcom Mariany oraz Wyspy Karolińskie, zachowując tylko niektóre przyczółki na wybrzeżu Maroka i Gwinei Hiszpańskiej. Chcąc zrekompensować utracone ziemie w obu Amerykach i Azji, w Hiszpanii wyłoniła się potężna frakcja afrykańska, na czele której stał król Alfons, pragnący nowego imperium w Afryce. Dążenia te poparł również Kościół rzymskokatolicki, politycznie potężny w ówczesnej Hiszpanii, a większość hiszpańskiego duchowieństwa głosiła potrzebę nowej krucjaty, aby kontynuować rekonkwistę poprzez podbicie Maroka. Z tych wszystkich powodów Hiszpania zaczęła zwiększać swoje wpływy w Rifie w 1909 roku.

Zaangażowane siły Siły rifiańskie Członkowie plemienia Berberów mieli długą tradycję zaciekłej walki, połączonej z wysokimi standardami skradania się i umiejętności strzeleckich. Byli dobrze dowodzeni przez Abd al-Karima, który wykazał się zarówno wiedzą wojskową, jak i polityczną. Jednak regularna armia Rifian nigdy nie była bardzo liczną siłą. Najlepsi wojownicy utworzyli regularne jednostki, które według Abd al-Karima, cytowanego przez hiszpańskiego gen. Manuela Godeda, liczyły od 6000 do 7000 ludzi. Inne źródła szacują ich siły znacznie niżej, od około 2000 do 3000.

Pozostali Rifianie wchodzili w skład milicji plemiennych, wybrani przez ich Kaidów; nie byli zobowiązani do służby poza swoimi domami i gospodarstwami dłużej niż przez 15 kolejnych dni. Generał Goded oszacował, że w szczytowym momencie, w czerwcu 1924 roku, siły Rifian liczyły około 80 000 ludzi, chociaż Abd al-Karim nigdy nie był w stanie uzbroić w broń palną więcej niż 20 000 ludzi naraz. Jednak siła ta była w dużej mierze wystarczająca na wczesnych etapach wojny. W ostatnich dniach konfliktu siły Rifian liczyły około 12 000 ludzi. Oddziały marokańskie nie były dobrze uzbrojone, nawet ta broń palna, jaką posiadali, była przestarzała i w złym stanie technicznym.

Siły hiszpańskie thumb|Wojska hiszpańskie w San Sebastián przed wyruszeniem do Maroka Początkowo siły hiszpańskie w Maroku składały się głównie z poborowych i rezerwistów z Hiszpanii. Te „metropolitarne” wojska były słabo zaopatrzone i przygotowane, niewielu żołnierzy posiadało umiejętności strzeleckie i odpowiednie wyszkolenie bojowe, a wśród oficerów odnotowano powszechną korupcję, redukującą zapasy i morale. Spośród hiszpańskich żołnierzy w Maroku w 1921 roku, znacznie ponad połowa była niepiśmiennymi poborowymi z najbiedniejszych części hiszpańskiego społeczeństwa, którzy zostali wysłani do Maroka po minimalnym przeszkoleniu. Pomimo zapewnień gen. Manuela Fernándeza Silvestre’a, że jego sprzęt był wystarczający do pokonania Rifian, w rzeczywistości około trzy czwarte karabinów w garnizonie Melilli było w kiepskim stanie z powodu złej konserwacji. Raport z końca 1920 roku, którym hiszpańscy dowódcy nigdy nie się nie przejmowali, ostrzegał, że wiele z trzymanych tam karabinów jest bezużytecznych lub bardziej niebezpiecznych dla strzelającego z nich żołnierza niż dla wroga.

Przeciętny hiszpański żołnierz w Maroku w 1921 roku otrzymywał równowartość trzydziestu czterech centów amerykańskich dziennie w ramach żołdu i żył na prostej diecie złożonej z kawy, chleba, fasoli, ryżu i kawałka mięsa niewiadomego pochodzenia. Wielu żołnierzy handlowało karabinami i amunicją na lokalnych targach w zamian za świeże warzywa. Baraki, w których mieszkali hiszpańscy żołnierze, były ciągle brudne, a opieka medyczna w kilku szpitalach bardzo słaba. Wysoko w górach Hiszpanie mieszkali w małych placówkach znanych jako blocaos, co amerykański historyk Stanley Payne opisał w ten sposób: „Wielu z nich nie miało żadnej toalety, a żołnierz, który wyszedł z brudnego bunkra, ryzykował wystawienie się na ostrzał czających się w pobliżu członków lokalnego plemienia”.

thumb|Gen. Manuel Fernández Silvestre w Melilli, 1921 rok Kontynuując praktykę zapoczątkowaną na Kubie, korupcja kwitła w przekupnym hiszpańskim korpusie oficerskim, towary przeznaczone dla żołnierzy były sprzedawane na czarnym rynku, a fundusze przeznaczone na budowę dróg i linii kolejowych w Maroku trafiały do kieszeni starszych oficerów. Duża liczba hiszpańskich oficerów nie potrafiła czytać map, co wyjaśnia, dlaczego hiszpańskie jednostki tak często gubiły się w górach Rifu. Ogólnie rzecz biorąc, studiowanie sztuki wojennej nie było uważane za dobre wykorzystanie czasu oficera, a większość z nich poświęciła swój wolny czas w Melilli, za słowami amerykańskiego dziennikarza Jamesa Perry'ego, na „hazard i prostytucję, czasami molestując rodzime, mauretańskie kobiety”. Morale w armii było bardzo słabe, a większość hiszpańskich żołnierzy chciała po prostu wrócić do domu i opuścić Maroko na zawsze. Z powodu prostytutek przyjeżdżających z Hiszpanii, które w większości przywiązały się do hiszpańskich baz w Maroku, w armii hiszpańskiej szerzyły się choroby weneryczne. Fernández Silvestre doskonale zdawał sobie sprawę ze słabego morale swoich żołnierzy, ale nie uważał tego za problem, wierząc, że jego wróg jest tak zły, że problemy dotykające jego żołnierzy nie mają większego znaczenia.

Mimo przewagi liczebnej oddziały „metropolitarne” nie mogły się równać z wysoce wykwalifikowanymi i zmotywowanymi siłami Rifian. W związku z tym zaczęto coraz bardziej polegać na głównie zawodowych jednostkach wchodzących w skład hiszpańskiej armii kolonialnej. Od 1911 roku były to pułki marokańskich Regulares, którzy okazali się doskonałymi żołnierzami.

Inicjatywa była niepopularna również w niektórych częściach Hiszpanii. W 1909 roku, podczas wczesnych walk z plemieniem Rifu, próba powołania rezerwistów przez hiszpański rząd doprowadziła do powstania robotników w Barcelonie, znanego jako Tragiczny Tydzień. Katalońskie związki zawodowe, z których wieloma kierowali anarchiści, argumentowały, że klasa robotnicza Barcelony nie jest w konflikcie z ludem Rifu.

thumb|Gen. Miguel Primo de Rivera (w pierwszym rzędzie po lewej) z królem Alfonsem XIII i innymi wysokimi rangą hiszpańskimi oficerami