Zdobycie Poczty Głównej – dwudniowe walki o gmach Poczty Głównej przy pl. Napoleona, stoczone w czasie powstania warszawskiego 1944 roku, uwieńczone jego zdobyciem przez żołnierzy Armii Krajowej.

Batalion AK „Kiliński” uderzył na Pocztę Główną już 1 sierpnia w godzinie „W”, lecz z powodu utraty elementu zaskoczenia i przewagi ogniowej nieprzyjaciela atak zakończył się niepowodzeniem. Polakom udało się zdobyć jedynie górujący nad pl. Napoleona „wieżowiec Prudential”. W ciągu kolejnych kilkunastu godzin obrońcy Poczty zdołali odeprzeć jeszcze dwa polskie natarcia. Nie powiodły się jednak próby przyjścia im z odsieczą, które zorganizował komendant garnizonu warszawskiego. W rezultacie czwarty szturm, przeprowadzony po południu 2 sierpnia, zakończył się zdobyciem gmachu. W polskie ręce wpadło wtedy 56 jeńców oraz duże ilości broni i amunicji.

Przygotowania Latem 1944 roku gmach Poczty Głównej przy pl. Napoleona 8/10 był jednym z ważniejszych punktów niemieckiego oporu w Śródmieściu Północnym. Broniła go kilkudziesięcioosobowa załoga, złożona w większości z uzbrojonych urzędników pocztowych. Dostępu do gmachu broniły dwa bunkry; jeden z nich stał przy zbiegu pl. Napoleona z ul. Warecką. Pocztę chroniły także zasieki oraz wysoki mur od zaplecza.

Dowództwo Armii Krajowej planowało, że w wypadku rozpoczęcia zbrojnego zrywu w Warszawie walkę na obszarze zamkniętym ulicami Marszałkowska – Świętokrzyska – Nowy Świat – Al. Jerozolimskie prowadzić będzie IX Zgrupowanie Obwodu Śródmieście Okręgu Warszawskiego, wyodrębnione z batalionu „Kiliński”. Już od 1943 roku żołnierze zgrupowania systematycznie rozpoznawali topografię terenu przyszłych działań, natomiast w pierwszym kwartale 1944 roku przystąpiono najprawdopodobniej do dokładnego rozpoznania obsadzonych przez Niemców obiektów i opracowywania planów ich zdobycia.

Ostateczne zatwierdzenie przydziału zadań dla poszczególnych jednostek nastąpiło prawdopodobnie w drugiej połowie lipca 1944 roku. Powstańcze plany przewidywały, że IX Zgrupowanie opanuje dziewięć obiektów. Zadanie zdobycia Poczty Głównej otrzymały pododdziały 1. kompanii „Wigry” batalionu „Kiliński”: 163. pluton, który miał wyruszyć do walki z kwatery w mieszkaniu przy ul. Boduena 5, dwie drużyny 162. plutonu, które miały wyruszyć do walki z podstawy wyjściowej w budynku szkoły przy ul. Świętokrzyskiej 27.

Pozostałe pododdziały 1. kompanii otrzymały zadanie zdobycia gmachu Towarzystwa Ubezpieczeń „Prudential” przy pl. Napoleona (po jednej drużynie z 162. i 164. plutonu) oraz placówki Sonderdienstu przy ul. Moniuszki 3 (dwie drużyny 164. plutonu). Po opanowaniu swoich celów miały dołączyć do szturmu na Pocztę. Do walki o ten gmach włączyć miały się ponadto pododdziały 2. kompanii „Szare Szeregi” – po zdobyciu pierwotnych celów swego natarcia, którymi były gmach P.K.O. przy ul. Jasnej 9 oraz gmach MZK przy ul. Marszałkowskiej 134.

Godzina „W” thumb|Walki na pl. Napoleona w pierwszym dniu powstania 1 sierpnia 1944 roku pododdziały 1. kompanii zebrały się na punktach zbornych: plutony 162. i 164. w szkole przy ul. Świętokrzyskiej 27, a 163. pluton w mieszkaniu przy ul. Boduena 5. Dowódca kompanii, ppor. Józef Fręchowicz ps. „Józef”, zdołał bez przeszkód przeprowadzić transport broni z konspiracyjnego magazynu na Saskiej Kępie. Z powodu zbyt krótkiego czasu na mobilizację nie wszyscy żołnierze zdołali jednak dotrzeć na punkty zborne. Z materiałów zebranych przez Bronisława Lubicz-Nycza wynika, że przed godziną „W” stan osobowy 1. kompanii wynosił około 150 żołnierzy. Poważnym problemem okazał się dotkliwy niedobór broni i amunicji. Dla przykładu 164. pluton dysponował zaledwie jednym karabinem, sześcioma pistoletami maszynowymi, 40 granatami i 200 butelkami zapalającymi. Z powodu braku broni przystąpienia do walki odmówiła drużyna „Dryświaty”, złożona z „granatowych policjantów” z Pragi.

W Śródmieściu Północnym, podobnie jak w innych dzielnicach, powstańcom nie udało się uniknąć przedwczesnego rozpoczęcia walki. Już około 15:30, a więc na półtorej godziny przed godziną „W”, w rejonie ul. Mazowieckiej pluton oddziału dywersji bojowej „DB-3” wdał się w potyczkę z niemieckim patrolem. Na odgłos strzelaniny zastępca dowódcy 1. kompanii, ppor. Przemysław Stypiński ps. „Budrys”, wysłał w rejon pl. Napoleona trzyosobowy patrol. Niedługo później polscy żołnierze wdali się w walkę z policyjnym patrolem, który usiłował ich wylegitymować. Niemców zabito i zabrano im broń, w walce poległ jednak kpr. Aleksander Pólkowski ps. „Czarny”.

Już na wieść o starciu z oddziałem „DB-3” w rejon pl. Napoleona wysłano zmotoryzowane pogotowie policyjne (Uberfallkommando). Kolejna strzelanina ostatecznie pozbawiła Polaków elementu zaskoczenia. Załoga Poczty zajęła stanowiska obronne, a kilkudziesięcioosobowe pogotowie policyjne rozsypało się tyralierą na pl. Napoleona. Przebywający w mieszkaniu przy ul. Boduena ppor. „Józef” w przekonaniu, że powstanie już się rozpoczęło, poderwał 163. pluton do natarcia. Niedługo później, w rejonie skrzyżowania ze Szpitalną, otrzymał ciężki postrzał. Dowództwo nad walczącymi w tym rejonie oddziałami objął ppor. Stanisław Silkiewicz ps. „Szary”.

Po 16:30 do walki włączyły się pozostałe pododdziały. Początkowo żołnierze zawahali się przed wybiegnięciem na silnie ostrzeliwaną ul. Świętokrzyską, lecz na ostry rozkaz ppor. „Budrysa” ruszyli do ataku. Chwilę później trzech powstańców padło zabitych, a kilku innych odniosło rany. Dowódca batalionu „Kiliński”, rtm. Henryk Roycewicz ps. „Leliwa”, dołączył do walczących żołnierzy i polecił ostrzelać z granatnika PIAT niemiecki samochód policyjny („budę”), który stał na rogu ulic Mazowieckiej i Świętokrzyskiej. Pierwszy pocisk okazał się niewypałem, a drugi rozbił balkon, pod którym stał samochód, niemniej ostrzał z granatnika zmusił niemieckich policjantów do ucieczki. Dwóch zastrzelono, pozostali schronili się w gmachu Poczty.

Pod silnym niemieckim ostrzałem atak na Pocztę szybko się załamał. Niemniej grupa żołnierzy z 164. i 165. plutonu zdołała wedrzeć się do „Prudentialu” – podówczas najwyższego gmachu w Warszawie. Tamtejszy dozorca zapoznał powstańców z rozkładem budynku. Podchorąży Jerzy Frymus ps. „Garbaty”, który objął dowództwo nad improwizowanym oddziałem szturmowym, wraz z kolegami ostrzelał z wyższych pięter gmach Poczty oraz policjantów zajmujących stanowiska na pl. Napoleona. Strzały „Garbatego” okazały się bardzo celne, według niektórych świadków miał on wtedy zabić 11 Niemców. Pozostali policjanci byli zmuszeni schronić się w gmachu Poczty. „Garbaty” wbiegł następnie na najwyższe, szesnaste piętro „Prudentialu” i tam na tarasie wywiesił biało-czerwony sztandar. Zarządził także zbiórkę, a zebrani wraz z nim powstańcy oddali honory fladze i odśpiewali „Warszawiankę”. Niemcy, którzy za wszelką cenę chcieli strącić flagę, otworzyli gwałtowny ogień, który wkrótce zmusił Polaków do zejścia na niższe piętra. W międzyczasie Eugeniusz Lubieński ps. „Pająk” – żołnierz batalionu „Parasol”, który nie zdążył na czas dotrzeć do swojego oddziału i dołączył do IX Zgrupowania – spotkał w jednym z pomieszczeń kilku Włochów, którzy wręczyli mu trójkolorową włoską flagę. Jedna z obecnych tam kobiet oderwała od niej zielony pas, a zaimprowizowany w ten sposób biało-czerwony sztandar „Pająk” zawiesił na szczycie „Prudentialu”.

W czasie wymiany ognia poległ na ul. Świętokrzyskiej płk Stanisław Riess de Riesenhorst, który na rozkaz dowódcy Okręgu Warszawskiego AK, zmierzał na swój punkt dowodzenia, by objąć stanowisko komendanta placu m.st. Warszawy.

Natarcie w nocy z 1 na 2 sierpnia thumb|Zbiornik przeciwpożarowy na pl. Napoleona, lipiec 1944 Żołnierze AK nie zdołali w pierwszym ataku zdobyć Poczty Głównej, niemniej poprzez opanowanie „Prudentialu” i kilku sąsiednich kamienic trzymali w szachu jej załogę. Niemcy usiłowali ponownie obsadzić pl. Napoleona, lecz zostali ostrzelani przez powstańców i ponieśli dotkliwe straty. Podchorąży Władysław Manugiewicz ps. „Kordian” na rozkaz rtm. „Leliwy” usiłował strzałami swego PIAT-a rozbić bunkier stojący przy wejściu do Poczty. W czasie wykonywania zadania został jednak ciężko postrzelony w ruinach przy ul. Mazowieckiej.

Wieczorem 1 sierpnia niemieckie czołgi z „dzielnicy rządowej” przy pl. Piłsudskiego kilkukrotnie usiłowały przedrzeć się ulicą Mazowiecką do gmachu Poczty. Wszystkie próby zostały udaremnione przez polskich żołnierzy.

Tego samego wieczora rtm. „Leliwa” zarządził kolejny szturm na Pocztę Główną. Opracowany przezeń plan przewidywał, że polskie oddziały przeprowadzą jednoczesne uderzenie z trzech stron: po jednym plutonie z 1. i 2. kompanii miały uderzyć od strony ul. Świętokrzyskiej, 164. pluton z 1. kompanii miał uderzyć od strony ul. Wareckiej na boczną bramę Poczty, reszta 1. kompanii miała uderzyć przez pl. Napoleona bezpośrednio na główne wejście gmachu.

Odprawa przed walką odbyła się około godziny 21:00. „Leliwa” powierzył kierowanie atakiem w centrum i na prawym skrzydle swemu zastępcy ppor. „Szaremu”, sam natomiast dołączył do żołnierzy nacierających od strony ul. Świętokrzyskiej. Atak miał się rozpocząć o godzinie 22:30.

Dowódca 2. kompanii por. Franciszek Szafranek ps. „Frasza” okrężną drogą poprowadził osiemnastu uzbrojonych żołnierzy swojej kompanii oraz 30 nieuzbrojonych żołnierzy 1. kompanii na tyły Poczty. Następnie obsadził domy przy ul. Świętokrzyskiej 17 i 19, po czym na pół godziny przed północą rozpoczął ostrzał gmachu. Żołnierze przystąpili jednocześnie do wybijania otworów w murach. Niemiecki opór okazał się bardzo silny. Gwałtowny ostrzał i granaty ciskane na podwórze uniemożliwiły wybicie otworów w ceglanym murze. Z powodu deszczu nie udało się natomiast podpalić samochodów stających na dziedzińcu Poczty. Ostatecznie nad ranem polscy żołnierze byli zmuszeni wycofać się do domu nr 17.

Zaciekła walka wywiązała się w centrum, gdzie atakiem kierował ppor. „Szary”. Żołnierzom AK udało się zlikwidować jeden z niemieckich bunkrów, do drugiego nie zdołali jednak podejść, gdyż obrońcy ciskali granaty z wyższych pięter Poczty. Również tutaj deszcz pokrzyżował plany powstańców, uniemożliwiając podpalenie parteru gmachu.

Podporucznik „Budrys”, który miał poprowadzić 164. pluton do natarcia na boczną bramę Poczty, doprowadził swoich żołnierzy na skraj zbiornika przeciwpożarowego na pl. Napoleona, gdzie pod odsłoną jego krawędzi zalegli w oczekiwaniu na wysadzenie bramy głównej. Wobec niepowodzenia oddziału „Szarego” musiano jednak zarządzić odwrót. Odbywał się on pod silnym ostrzałem z Poczty, który zmusił żołnierzy do żmudnego czołgania się w kierunku najbliższych budynków. Jeden z powstańców został ciężko poparzony, gdy przypadkowo rozbił butelkę zapalającą.

Zdobycie gmachu thumb|Oddział powstańczy na dziedzińcu zdobytej Poczty Głównej Fakt, iż gmach Poczty pozostał w niemieckich rękach, znacząco skomplikował plany powstańców. W pobliskim hotelu „Victoria” przy ul. Jasnej miał swoją kwaterę dowódca Okręgu Warszawskiego AK płk Antoni Chruściel ps. „Monter, a w domu przy pl. Dąbrowskiego 2/4 – komendant Obwodu Śródmieście ppłk Franciszek Pfeiffer ps. „Radwan”. Przewidywano ponadto, że w rejonie ulic Wareckiej i Szpitalnej zostaną uruchomione powstańcze drukarnie. Tak długo, jak Niemcy trzymali pod ostrzałem pl. Napoleona i ul. Świętokrzyską, działalność powstańczych sztabów i drukarni była częściowo sparaliżowana. Z tego powodu „Monter” uznał zdobycie Poczty za zadanie pierwszoplanowe. Doszedł także do wniosku, iż batalion „Kiliński” jest zbyt słaby, by podołać temu zadaniu, stąd wzmocnił go oddziałem osłonowym Tajnych Wojskowych Zakładów Wydawniczych oraz kompanią „Grażyna” i sekcją oddziału specjalnego z batalionu „Gustaw”.